• Wpisów:134
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 21:16
  • Licznik odwiedzin:7 616 / 1807 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


"Mówiłeś ,,Będę tuż o krok, zaufaj mi”
Mówiłeś ,,Nie puszczę Twoich rąk, nie bój się”
Mówiłeś ,,Będę o was dbał bardziej niż On sam”
Ale wtedy On odwrócił wzrok

I nie wiesz jak tu jest bez Ciebie
I nigdy nie uwierzę, że tak musiało być
I nie wiesz jak ciężko się oddycha
Jak bardzo się potykam
I modlę, by nie upaść tak jak Ty

Mówiłeś ,,Miej dziś piękne sny” przy łóżku mym
Mówiłeś ,,Świat nie jest taki zły”, wierzyłam Ci
Mówiłeś ,,Nie zostawię was, będę światłem wam”
Wtedy nadszedł mrok, zapadła noc

Mówiłeś..."
 

 


"...Wybacz, że zostały po mnie tylko
Te walczące z kurzem zdjęcia
I ta beznadziejna bliskość
Szara, pusta, bezimienna
Wybacz mi te wszystkie grzechy
Te o których ciężko śpiewać
I zmienione w płacz uśmiechy
Wobec bezradności nieba..."
 

 
Jasne, mogę opowiedzieć Ci o tym jak trudno było mi oswoić się z utratą swojego świata. Mogę opowiedzieć Ci o najsmutniejszych wieczorach i najtrudniejszych porankach. Mogę opowiedzieć Ci o tym jak płakały nie tylko moje oczy, ale całe moje wnętrze, a każda cząstka mojego kruchego ciała tęskniła i wołała o pomoc. Ale może to wszystko znasz. Może wiesz jak to jest umierać za życia, jak to jest upadać chwilę po tym jak dopiero się podniosło. Przecież nie ja jedna poznałam smak utraconego szczęścia, zerwanych obietnic i porzuconych marzeń. Pewnie Ty też znasz na pamięć dźwięk pękającego serca, znasz słowa, które przekreśliły całe Twoje życie. Może jesteś w stanie mnie zrozumieć, a jeżeli nie to ja chętnie Ci pokażę jak bardzo zmieniłam się po jego odejściu, jak moje oczy straciły swój blask, a usta przestały się uśmiechać. / napisana
 

 
"Potem wypowie na głos to, czego nie zdążyła mu powiedzieć. Że uwielbiała siadać z nim przy kominku, chodzić z nim na spacery, czytać książki, leżąc obok niego na brzuchu. Że mogła z nim rozmawiać godzinami i milczeć z nim godzinami. Że nigdy nie zapomni dnia, kiedy wieczorem wyniósł fotele na ganek przed ich dom, otulił ją kocem, przyniósł gorącą herbatę z rumem i powiedział, że chciałby z nią oglądać pełnię. Nie oglądali, bo zasłonił jej niebo, całując ją. Że lubiła sypiać w jego koszuli, gotować dla niego pierwszy raz w życiu kapuśniak i rozmyślać o ich wspólnej starości. I że już wtedy najchętniej ukryłaby go przed całym światem, by nikt nigdy jej go nie zabrał. Że jest najcudowniejszym marzeniem, jakie może zdarzyć się kobiecie... I że jej to marzenie się spełniło. Że pisze wiersze o tym marzeniu i że większość książek czyta teraz na głos, wierząc, że on ją słyszy. Że nie wiedziała, że można kochać kogoś tak bardzo, i że teraz nie potrafi z tą wiedzą żyć."

~ J.L.Wiśniewski 'Łóżko'
 

 


"Tylko śpij i aż śpij
A mnie prowadź tam
Tam gdzie jesteś
Chcę być tam gdzie ty
W niebie, czemu nie
W piekle aż na dnie
Będę wszędzie, wszędzie będę
Czy to ważne gdzie to będzie
Więc przytul się i śpij
Tylko czas nie chodzi spać
Bo ma czas, jest twardy
O tak jak głaz
Jutro zbudzisz dzień
Jutro ja twój cień
Będę wszędzie, wszędzie będę
Nawet, gdy mnie już nie będzie
Tylko śpij i aż śpij
Wniebowzięty chór
Wszystkich świętych
Patrzy na nas w dół
A to tylko ty
A to tylko ja
Ty maleństwo niepojęte
Boże życie bywa piękne
Już przytul się i śpij
Czekolady pełna noc
Gwiazdy jak cukierki
Ech czas je zdjąć
Jutro obudź dzień
Jutro ja twój cień
Będę wszędzie, wszędzie będę
Nawet, gdy mnie już..."
 

 
Chciałybyśmy Go zobaczyć. Chciałybyśmy mu wpaść w ramiona i nawet rozpłakać się mówiąc mu, że tak długo na niego czekałyśmy, że och.. Boże tyle czasu na niego czekałyśmy i rozpadałyśmy się pod wpływem tęsknoty jaka urosła w naszych sercach po tym jak odszedł. Chciałybyśmy mu spojrzeć w oczy i łamiącym się głosem poprosić żeby już nigdy nie zostawiał nas samych, bo nie damy rady bez niego kolejny raz układać swojego życia. Wyszeptałybyśmy mu wszystko co siedzi w nas i tylko czekałybyśmy aż weźmie nasze dłonie i powie, że jemu też było źle bez nas. I chciałybyśmy żeby to wszystko się wydarzyło, żeby wrócił, żeby był tutaj przy nas, żeby znów wszystko układało się dobrze, bo tak bardzo źle nam bez niego. Tak bardzo źle, że bolą nas serca, że nie dajemy rady z samotnością jaką po sobie pozostawił. Czy chcąc tego wszystkiego, my naprawdę chcemy zbyt wiele?
TRZECI ROK
 

 
"Przyjdź do mnie tej nocy. Mam do Ciebie kilka pytań, które chciałabym Ci zadać. Chciałabym wiedzieć jak się czujesz, i jak znosisz ten drugi świat. Czy jest tam lepiej, i czy dobrze Cię tam traktują. Chciałabym wiedzieć czy tęsknisz za tym co było tutaj, czy tamten świat może stał się dla Ciebie lepszy? Przyjdź, opowiedz mi, co się tam dzieję, jak tam jest? Przyjdź do mnie, bo dawno Cię nie widziałam. Porozmawiajmy, tak jakbyś wciąż tutaj był. - Proszę Cię, bo tak dawno nie widziałam Twojej twarzy, i tak cholernie za nią tęsknię. Chcę zobaczyć ją jeszcze raz, i usłyszeć Twój głos. Chcę porozmawiać z Tobą, chociaż we śnie. Bo nie wytrzymuję już tego że Cię nie ma. Przyjdź do mnie, ja się już nie boje, tym razem będę wiedziała , że to Ty. Tylko przyjdź, chcę znów Cię zobaczyć, chcę znów usłyszeć Twój głos. Chcę żebyś znowu przy mnie był, chcę - bo tęsknię./ bezznakumilosci
 

 


"...A nadzieja znów wstąpi w nas.
Nieobecnych pojawią sie cienie.
Uwierzymy kolejny raz,
W jeszcze jedno Boże Narodzenie.
I choć przygasł świąteczny gwar,
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu,
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj,
Wbrew tak zwanej ironii losu.

Daj nam wiarę, że to ma sens.
Że nie trzeba żałować przyjaciół.
Że gdziekolwiek są - dobrze im jest,
Bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być,
Że po głosach tych wciąż drży powietrze.
Że odeszli po to by żyć,
I tym razem będą żyć wiecznie..."

Pamiętamy
 

 
"...Dziś przebolałam już
wszystko zapomniałam już
wszystko zrozumiałam
i wiem
już nigdy
nie usłyszę kochanych Twych słów
już nigdy
do mych ust nie przytulę Cię znów
na zawsze
pozostaną dni smutku i mąk
nie oplecie pieszczotą mnie w krąg
płomień Twych rąk
już nigdy
już nigdy
jak okrutnie dwa słowa te brzmią
już nigdy
nie zobaczę Twych oczu za mgłą
odszedłeś
jakże trudno pogodzić się z tym
że nie wrócisz ni nocą ni dniem
myślą ni snem
już nigdy...
 

 
Pomóż mi...pomóż mi pokonać smutek, który pozostał gdy nagle odszedłeś
 

 
Wiesz... Nikt nigdy nie wiedział tyle co Ty. Nikomu nie umiałam powiedzieć co mnie trapi i poprosić o radę. Ty byłeś jedynym, który zawsze potrafił rozpoznać mój nastrój. Choćbym skrzętnie ukrywała emocje, Ty wiedziałeś...i wysłuchiwałeś wszystkiego...
I dziś nic się nie zmieniło...
Kiedy tylko jest mi źle mogę przyjść do Ciebie i powiedzieć wszystko co leży mi na sercu. Choć nie jesteś w stanie mi odpowiedzieć, ani poradzić wiem, że słyszysz każdy mój najmniejszy szept i widzisz każdą łzę, która spływa z moich oczu. Nawet jeśli są to łzy z tęsknoty za Tobą. I choć bardzo bym chciała przybiec jak dawniej, wtulić się w Twoje ukochane ramiona i zapomnieć o wszystkich smutkach, to sama świadomość, że gdzieś tam jesteś w pewnym stopniu pomaga...na chwilę... Wtedy znów muszę biec na cmentarz, usiąść na ławce i porozmawiać z chmurami...
Tęsknie
 

 
Czasem gdy leżę na łóżku czuję Twoją obecność. Wydaje mi się, że jesteś obok i zaraz mnie przytulisz, pytając jak się spało. Jeszcze w innych momentach, słysząc podjeżdżającą pod dom ciężarówkę, myślę, że to Ty wróciłeś do nas. Wiem, że to niedorzeczne, bo jesteś gdzieś daleko, tam skąd nie możesz wrócić... Niestety nie poradzę nic na to, że jakaś cząstka mnie beznadziejnie wierzy, że te dwa lata to koszmarny sen...i czeka na przebudzenie.
 

 
"To dla mnie szczególny dzień, to mój dzień, którym powinnam się cieszyć. Uśmiecham się dużo i wreszcie jest to szczere. Wzruszam się ze szczęścia. Mówię sobie, że wreszcie musi nastąpić jakiś przełom, który zmieni wszystko. Na moment jeszcze wracam myślami do przeszłości i zastanawiam się kiedy to wszystko się tak pozmieniało. Jednak widzę, że dziś jestem inna. Jestem silniejsza, mądrzejsza, bardziej doświadczona. Dziś mam dwadzieścia lat i chciałabym zostawić wszystko to, co było za sobą tak jak zamyka się przeczytaną książkę. Te dwadzieścia lat życia to taki etap, swoisty rozdział, który będzie tylko wspomnieniem. Teraz czekają kolejne lata, kolejne wydarzenia, radości, trudności. Czas się z nimi zacząć mierzyć, bo wiem, że łatwo nie będzie."
-napisana
 

 
"Przepraszam, że cały czas zawodzę. Wiem, że jestem beznadziejna, ale nie potrafię poradzić sobie z własnym życiem. Znowu się rozsypałam, pomimo tego, że zapewniałam iż jest już tak dobrze. Tylko, że ja naprawdę sądziłam, że wreszcie jest lepiej. Och tak zwyczajnie się pomyliłam. Cierpienie wcale mnie nie opuściło, ono tylko zasnęło na krótki czas, abym przez chwilę mogła spróbować żyć normalnie. Teraz wszystko wróciło i kolejny raz nie wiem jak mam sobie radzić. Tęsknota wypala mnie od środka, a ból zaciska moje serce. W myślach znów milion różnych scenariuszy i tylko cicho pytam Boga, gdzie on jest, a nagle echo odbija się w mojej głowie i odpowiada, że już zbyt daleko, aby móc do mnie wrócić. Znów płaczę, a w koło jest tak przerażająco smutno, zupełnie jak kiedyś..."
 

 

"Pamiętam jak traciłam oddech. Jak serce zaciskało się i nie chciało dalej bić, a łzy spływały wąskimi stróżkami po policzkach. Pamiętam jak każda moja cząstka rozpadała się na jeszcze mniejsze kawałki, a ja nie potrafiłam nic zrobić, aby nie dopuścić do takiego stanu. Cierpienie zawładnęło moim całym ciałem, moimi myślami. To ono mną kierowało, ja.. ja byłam jak marionetka na sznurkach, tak często pozbawiona zdolności racjonalnego myślenia. Nie radziłam sobie jak chciałam, ale zawsze próbowałam. I chociaż nie było obok nikogo kto powiedziałby 'tak bardzo Cię rozumiem i chcę Ci pomóc' to nie wiem skąd, ale powoli nabierałam sił, aby podnosić się z tego głębokiego dna. Każdego ranka wstawałam z łóżka, chociaż nowy dzień nie zdawał się być lepszy od poprzedniego. Ja walczyłam o siebie, chociaż wszystko wokół mówiło mi, że powinnam się już poddać."
 

 
...Szanowałeś nas, abyśmy potrafiły szanować
Wybaczałeś, abyśmy umiały wybaczać,
Słuchałeś, żebyśmy wiedziały jak słuchać innych,
Nie biłeś, żebyśmy nie biły,
Nie poniżałeś, żebyśmy nie poniżały,
Rozmawiałeś po to, abyśmy potrafiły rozmawiać,
Nie wyśmiewałeś, nie obrażałeś, nie lekceważyłeś,
KOCHAŁEŚ, abyśmy również potrafiły kochać,
Uczyłyśmy się życia od Ciebie Tato ...
 

 
"A gdy przyjdzie mój czas
Gdy pokryje mnie rdza
Musisz wierzyć, że znów
POBIEGNIEMY NAD STAW

Czekaj na jakiś znak
Bądź cierpliwa jak papier
Ja wybłagam wśród chmur
Bym tu czasem mógł wpaść..."
 

 
Tak naprawdę źle jest już tylko wieczorami. To wtedy gdy zapadnie zmrok, a każdy schowa się w swoich czterech ścianach dopada mnie coś na kształt tęsknoty. To w tych chwilach odczuwam tak wielki brak jego osoby w moim życiu. Wtedy zauważam, że od dawna nie rozmawialiśmy, nie dzwoni, nie wraca z pracy, nie opowiada mi o swoim dniu i nie pyta co u Nas. Siedzę sama, włączam różne piosenki i czuję jak bardzo brakuje mi jego ciepła. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Nasze zdjęcia to zwyczajnie za mało. Ja potrzebuje jeszcze raz, od nowa odczuć jak to fantastycznie było od czasu do czasu się przytulić czy dostać buziaka. I nie wiem co dalej, nie wiem jak ściągnąć go do mnie z powrotem. Och. Dobrze, że później przychodzi noc, a jeszcze później ranek. Nadchodzi nowy dzień i na te kilka godzin odrywam się od uporczywego uczucia pustki oraz staram się zapomnieć, że ciągle jeszcze w stu procentach nie mogę poradzić sobie z jego nieobecnością
 

 
"Czasem przychodzą parami
Czasem przychodzą o świcie
Wchodzą prędko i chowają
W swoją kieszeń Twoje życie

Czasem przychodzi powoli
Czasem spotkasz ją po drodze
Przyjdzie nawet tuż nad ranem
Abyś się nie zbudził się w porę

I błąka się po dolinach
I błąka się po dolinach

Kiedy przychodzi powoli
Kiedy przychodzi na ranem
W imię ojca z własnej woli
I na wieki wieków amen

Czasem przychodzi po zmroku
Przyjdzie nawet gdy za ciasno
Kiedy wchodzi głuchną ściany
Dzwony milkną świece gasną"
 

 
Kolejny rok… już drugi. Czy coś się zmieniło? Być może… chyba nauczyłyśmy się, że musimy żyć bez Ciebie. Może przyzwyczaiłyśmy się do Twojej nieobecności w naszym życiu… Chociaż osobiście uważam, że przyzwyczaić się można do wszystkiego, ale to nie znaczy, że akceptuje się pewne rzeczy. Z pewnością jeszcze nie zaakceptowałyśmy decyzji Boga, którą podjął dwa lata temu. I chyba nigdy jej nie zaakceptujemy. Czy nadal tęsknimy? Oczywiście… od dnia Twojej śmierci, w tym temacie, nie zmieniło się dosłownie nic. Pustka i gorycz zostaną z nami na zawsze. Nie ważne czy miną te dwa lata czy każde kolejne… będziemy tęsknić tak samo. Wiadomo, w naszym życiu bywają dni, w które śmiejemy się z byle powodu, mówimy co zrobiłbyś w danej sytuacji, ale to wcale nie umniejsza naszego bólu czy pustki po Tobie. W ten sposób staramy się utrzymać choć cząstkę Ciebie obok nas. Pomimo tego, iż wiemy, że Ty zawsze będziesz z nami. Wspierasz nas i czuwasz w każdej chwili naszego życia. W końcu od takich upartych kobiet ciężko się uwolnić, a Ty miałeś aż cztery. Doskonale wiemy, że nie zostawiłbyś nas bez swojej opieki. Teraz mamy swojego prywatnego anioła, który czuwa nad naszym losem. Wiem, że mimo wszystko jesteś gdzieś tam i zarówno wspierasz nas w drobnych porażkach jak i cieszysz się najmniejszymi sukcesami.
Ale wiesz Tatusiu… jest już troszkę lepiej. Już nie płaczemy za każdym razem kiedy ktoś o Tobie wspomni. Mama częściej się uśmiecha i nawet lubi o Tobie mówić. Dziewczyny też chyba dają radę. W każdym bądź razie przestałyśmy zadawać to jedno trudne pytanie „Dlaczego TY?” a to chyba najważniejsze, bo przecież i tak nigdy nie dostaniemy odpowiedzi. Najwidoczniej Bóg potrzebował tak wspaniałego człowieka. Mimo wszystko dziękujemy za czas, który było dane nam spędzić razem. Bez wątpienia możemy powiedzieć, że miałyśmy najpiękniejsze dzieciństwo i najwspanialszego Tatusia pod słońcem.
Dziękujemy
  • awatar opuszczona: 'Nie bój się nie zos­ta­wię Cię kiedy umrę. Na­wet tam na górze będę troszczyć się o Ciebie. Tam też jest życie tyl­ko, że w chmurach.' - tylko tyle, nie jestem w stanie powiedzieć więcej...
  • awatar Mariusz Z: :(
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: Na zawsze zostanie w Waszych sercach i pamięci . Dobrze,że przestaliście sobie zadawać to pytanie, bo to bardzo bolesne a odpowiedzi i tak brak ... :( Trzymaj się jakoś... :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
I need to talk with you again,
Why did you go away,
All our time together, just feels like yesterday,
I never thought I'd see,
a single day without you,
The things we take for granted we can sometimes lose.
And if I promise not to feel this pain,
Will I see you again,

Cause time will pass me by
Maybe I'll never learn to smile,
But i know I'll make it through,
If you wait for me.
And all the tears I cry,
No matter how I try.
They'll never bring you home to me,
Won't you wait for me in heaven.

Do you remember how it was,
when we never seemed to care.
The days went by so quickly,
Cause I thought you'd always be there.
And it's hard to let you go,
Though I know that I must try.
I feel like I've been cheated,
Cause we never said goodbye.
And if I promise not to feel this pain,
Will I see you again
....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Wracam do domu, wiem że już czas
Poczuć chcę znowu, smak tamtych lat
Było tak wiele, radości w nas
Wracam do domu, lepiej jest tam

Wszystko co mam, co dał mi świat
Noszę w sobie by kiedyś Ci dać
Choć mówią że, nie mamy szans
Ciągle wierzę że jeszcze jest czas
I chcę razem z Tobą zakończyć ten wiek
Ten jeden raz..."
 

 
"Nie mam na wieczność żadnego z dni
tylko kroki na drodze
którą można iść

ze wszystkim chciałem zdążyć aż w końcu
po cichu czas odmierzył to kim miałem się stać

Dziś wiem
Niektóre marzenia zbyt szybko staja się prawdą
Słyszę jak ciągle wybija się rytm tego co za mną
Nic nie wróci tych dni

Przechytrzył mnie czas
I zabrał mi to
Słyszałem wyraźnie jak wyprzedził mnie o krok..."
 

 
Pytała "Co mam zrobić, co pomoże mi?
Ja nie mogę dłużej w takiej samotności żyć...
Mija tyle dni, wokół puste ściany.
Dlaczego musiał odejść ktoś tak kochany. ?"

Jego duch stał obok, patrzył na jej łzy.
Dotykał policzka, lecz nie czuła nic...

'Wróciłem do Ciebie, stoję tu, jak dawniej!
Chciałbym Cię przytulić - kocham Ciebie Skarbie!
Śmierć zabrała mnie, lecz moja dusza pozostała.
Obiecałem Ci, że nigdy nie zostaniesz sama!
A to uczucie było zawsze silniejsze od śmierci...
Nikt nie rozerwie tej więzi!"
 

 
"Gdy ktoś, kto mi jest światełkiem
Gaśnie nagle w biały dzień
Gdy na drodze za zakrętem
Przeznaczenie spotka mnie
Czy w bezsilnej złości łykając żal
Dać się powalić
Czy się każdą chwilą bawić
Aż do końca wierząc, że
Los inny mi pisany jest..."
 

 
"Tato drogi tato
Tak przecież musi być
Uśmiechnij się jak zawsze
By przestały płynąć łzy
Tato drogi tato
Swą miłość dałeś mi..."
 

 
Każdego wieczoru zastanawiam się, jakby to było gdybyś teraz był przy mnie. Tak jak dwa lata temu... Jakby to było, gdybyś teraz mnie przytulał i całował w czoło na dobranoc, tak jak miałeś w zwyczaju.
 

 
Płacz nic nie zmieni, krzyk nic nie zmieni na­wet tęskno­ta nic nie po­może. Nic nie spra­wi abyś wrócił.
 

 
...Cier­piała sa­mot­nie gdy nikt na nią nie pat­rzył, w końcu nie chciała swym płaczem zas­mu­cać innych.
Prze­cież cier­pienie tak bar­dzo bo­lało…! Nie chciała cier­pieć i nie umiała...
Po każdej łzie wy­lanej z błękit­nych oczu na jej twarzy po­jawiał się sze­roki uśmiech, który po­magał za­pom­nieć o gorzkich łzach cier­piące­go aniołka...
 

 
- Tatusiu... - wyjęczała.
A słowo to było dob­re. Dob­re do płaczu, do pow­tarza­nia, dob­re do wyrzu­cenia bólu i będące w sta­nie go udźwignąć.
Tak de­likat­ne i łagod­ne, że wciąż szep­tała je jak litanię.
 

 
Dziś wiatr wieje smut­kiem. Słyszysz ten szum?
Jak­by płacz naj­cichszych gwiazd... Chcę to przes­pać, przecze­kać. Pożeg­nać Cię ko­lej­ny raz..
 

 
"Po drugiej stronie chmur, gdy zatęskniłem
Sfrunąłem prosto w dół na parę chwil
Widzę Cię teraz tu, przez zimną szybę
Co nie pozwala już na nic

Żeby choć jeden dotyk, jeden szept
Biją o taflę dłonie, jak mam przejść

Miałaś nie płakać, miałaś być twarda
Co z Tobą jest
Miałaś nie tęsknić, miałaś już nie śnić
Zapomnieć mnie
Miałaś nie płakać, świat poukładać
Żeby miał sens
Łatwo mówi się - ja wiem

Na drugą stronę chmur najlepiej wrócę
Nie umiem pomóc znów, bezsilny żal

Żeby choć na spojrzenie, czuły gest
Czy to jest aż tak wiele - chyba jest

Miałaś nie płakać..."
 

 
Nie warto łączyć pewnych rzeczy i miejsc z kochanymi ludźmi. Bowiem kiedy Oni odejdą jedyne co pomoże nam zmniejszyć ból po ich stracie, to sam widok rzeczy czy wracanie do miejsc, które kojarzymy z ukochanym człowiekiem...ale przecież nie mamy pewności, że to wszystko będzie wieczne... Pewnego dnia możemy stracić również to co wywoływało najpiękniejsze wspomnienia związane z TYM KIMŚ...
 

 
W dzisiejszą noc słuchanie Twoich ukochanych, starych piosenek z klasyki polskiego rocka daje mi poczucie Twojej obecności...kiedy pomyślę o godzinach spędzanych przed komputerem w poszukiwaniu Twoich ulubionych utworów mam uśmiech na twarzy. A na wspomnienie Twojego, tak kochanego przez nas głosu, śpiewającego jeden z ulubionych utworów wracają najpiękniejsze chwile z Tobą
 

 
"Wiesz ile razy chciałam się poddać? Chciałam się poddać każdego dnia kiedy nie miałam sił wstać z łóżka. Kiedy budzik dzwonił po raz piąty, a ja dalej leżałam w łóżku ze wzrokiem tępo wbitym w sufit. Czułam wtedy, że moje siły się skończyły, że nie dam rady kolejny dzień utwierdzać wszystkich w przekonaniu, że jestem szczęśliwa, a moje cierpienie od dawna jest schowane gdzieś tam głęboko. Miałam dosyć otaczającej mnie rzeczywistości i chciałam dać sobie spokój. Myślałam, że już za wiele, że za długo nie mogę dojść do siebie. Ale wiesz co nie pozwalało mi się poddać? Wiesz co sprawiało, że jednak wstawałam z tego łóżka i dalej udawałam szczęśliwą? Ty. Tak, Ty. Mimo tego, że przez Twoje odejście wylądowałam w tym dołku, że po Tobie cierpiałam, Ty byłeś powodem dla którego mówiłam sobie 'jeszcze dziś się podniosę'. To ta świadomość, że przecież jesteś gdzieś tam, że nadal nade mną czuwasz dodawała mi siły. Właśnie dlatego nie mogłam zrezygnować z życia..."
Autor: Napisana - napisana.moblo.pl
 

 
Przechodziłaś kiedyś przez takie cierpienie, że bolały Cię płuca za każdym razem kiedy nabierałaś powietrza, a każde bicie serca wbijało się w Twoją klatkę piersiową niczym sztylet?
Męczyły Cię kiedyś myśli do takiego stopnia, że miałaś chęć pozbyć się mózgu?
Denerwowało Cię Twoje otoczenie tak bardzo, że chciałaś wyrzucić wszystko ze swojego pokoju?
Irytowały Cię kiedyś rozmowy przypadkowych ludzi do takiego stopnia, że miałaś ochotę zamknąć im usta?
Płakałaś kiedyś tak dużo, że chciałaś wydłubać sobie oczy żeby już nie płakać?
Czułaś coś takiego chociaż przez chwile?
To jest tak cholernie trudne przeżycie, że nie życzę tego nikomu, nawet swojemu wrogowi. I do dziś zastanawiam się jak udało mi się to przetrwać